piątek, 13 lutego 2015

"ERO" 2 Uśmiech





 Po apelu i doskonałej zabawie udałam się do gabinetu dyrektorki. Po otwarciu drzwi poczułam zapach fiołków które dyrektorka tak uwielbiała. Kobieta czekała już na mnie. Siedziała na obrotowym krześle, w dłoni trzymając filiżankę kawy. Usiadłam na krześle na przeciwko niej.
-To teraz powiesz mi co się stało?-powiedziała.
-A gdzie dzień dobrzy. A może byś się mnie zapytała jak miną mi dzień? Dla twojej wiadomości dzień był naprawdę udany.-gadała jak najęta, jednak dyrektorka nie dawała za wygraną.
-Co to był?-drążyła dalej temat.
-Zbieraliśmy punkty.-Powiedziałam z najpoważniejszą miną jaką umiałam zrobić.
 Dyrektorka upiła łyk kawy, co ją odprężyło. Położyła łokcie na biurku i splotła palce. Teraz mówiła uśmiechając się jak do dziecka.
-Co tam się stało Lizi?-Mówiuła takim słodkim głosem że wydawało mi się że zaraz dostane cukrzycy.- No powiedz. Jak powiesz to dostaniesz nagrodę.
Mając nadzieje na punkcik szybko odpowiedziałam. Niestety rola dziecka przypadła mi do gustu i zaczęłam seplenić.
-No. Ja i koledzy chcieliśmy zdobyć punkty. Więc zrobiliśmy plan. I ja -pokazałam na siebie- i oni -pokazałam na drzwi - znaczy Fen i Piotlek. Psebraliśmy się i machaliśmy flagą i i było BUM - rozłożyłam ręce -  i wtedy była wielka walka pomiędzy Fenkiem i Pliotkiem. A a a później psysedł pan i zacoł śpiewać. Klopka.
 Dyrektorka słuchała tego z otwartą buzią. Załamała ręce i położyła głowę na biurku. Zaraz jednak ją podniosła, pogrzebała w szufladzie i rzuciła mi lizaka.
-COOO!! -popatrzyłam na lizaka w mojej ręce- Lizak? Serio? Czy wyglądam na dziecko?
-No właśnie po twojej wypowiedzi trudno ustalić- napiła się znowu kawy.
-Ale ja myślałam że dasz mi punkcik, albo chodzisz dychę.
Chwaciła swoją torebkę i wygrzebała portfel. Wyciągnęła z niego dziesięć złotych, złożyła w samolot i rzuciła w moją strona.
-Łap.-samolot wylądował mi na kolanach. Natychmiast go chwaciłam i schowałam do kieszeni w spódnicy.
-No dobra teraz mogę gadać.-wyszczerzyłam zęby z zadowolenia.-No to jak już powiedziałam zbieramy punkty. Głównie dla Weraluppy która w tym roku kończy szkołe i też dla Mang na stypendium.
  Żeby znaleźć dobrą szkolę, prace trzeba było mieć odpowiednią ilość punktów. Punkty można było też użyć do wyjazdu z miasta, jak także można było je wymieniać na karty JJ które pozwalały uzyskać nie dostępne w zwykłym sklepie rzeczy. W naszej szkole bardzo łatwo było je dostać, wystarczyło zrobić coś spektakularnego lub dostawać dobre oceny. Punktami można się wymieniać dlatego nasza cała paczka zbiera je dla Weraluppi i Marg.
-No dobra wiem że potrzeba wam punktów, ale skąd wytrzasnęłaś zespół rockowy?
-A to już nie moja robota tylko Nata.
-Boże przez tego chłopaka osiwieje-chwyciła się za głowe -Nie chodzi już od tej szkoły od 3 lat a nadal sprawia problemy.
 Dyrektorka wstała i podeszła do okna. Popatrzyła się w zachmurzone niebo za oknem. I westchnęła głęboko. Nie lubiłam jak tak robiła. Takie westchnienie u niej znaczyło że coś kombinuje. Jeszce chwile stała przy oknie po czym podeszła do starego kredensu po lewej stronie beżowego pokoju. Wyciągnęła biała teczkę i podała mi ją. Na teczce widniał napis Akademik nr 6. Domyśliłam się o co może chodzić ale wolałam zapytać.
-Co to znaczy?
-Dokładnie to o czym myślisz. Dostaniesz pokój w szóstce.
 Wstałam i nie zwracając uwagi na biurko przytuliłam się do niej. Czułam jak pieką mnie oczy.
-Dziękuję mamo. Jednak pamiętałaś.
-No oczywiście jak bym mogła zapomnieć o obietnicy złożonej córce.-Odsunęła mnie lekko od siebie i otarła mi pojedynczą łezkę z policzka.-Możesz się już dziś wprowadzić. Klucz weź z portierni. Masz pokój na dziesiątym piętrze nr 18. Oczywiście masz sama go sobie go urządzić, w końcu będzie ci służył przez co najmniej 3 lata.-uśmiechnęła się a w kącie jej oka pojawiła się zmarszczka.
-Dziękuje.-odwzajemniłam jej uśmiech-A teraz już będę spadać bo muszę jeszcze zdążyć do szkoły Zuzy.-Zaczełam już iść w strone drzwi gdy zatrzymała mnie.
-Stój! NIe obędzie się bez kary oczywiście. Będziesz co tydzień w środy wyprowadzać psy po południu, Piotrek w poniedziałek, a ten drugi we wtorek. A i we trójkę będziecie co tydzień w czwartki chodzić po pocztę. Dodatkowo raz w miesiącu będziesz pomagała przy zakupach i sprzątaniu w akademikach.
-Czyli będę robić to co zawsze?
-No tak tylko że tym razem masz pomocników.-uśmiechneła się teatralnie.- Teraz możesz iść.
 Odwruciłam się na pięcie i wyszłam na korytarz na którym nie było żywej duszy. Ruszyłam w strone hali gimnastycznej i wyszłam przez szklane drzwi na bierznie. Dobiegłam do płota i przecisnełam się przez szpare w siatce oszczedzając tym sobie 5 minut drogi. Szłam teraz ulicą na którj była szkoła Zuzy.
 Szósty akademik co? Zawsze mażyłam żeby dostać właśnie w nim pokój. Był on najnowszym akademikiem który otworzono dopiero w tym roku. Jego 4 najniższe piętra miały być jednym wielkim centrum handlowym z wieloma restauracjami, za to wyższe piętra były akademikiem ze stołówką, dzięki czemu nie będę musiała chodzić do budynku "C" w którym jest ogólna stołówka dla wszystkich akademików które nie mają tej przyjemności.

czwartek, 1 stycznia 2015

Instynkt

Już nigdy więcej nie tkniesz mego ciała,
Ludzie są zawodni nawet tobie bliscy,
Nie wiem czy zaznam jeszcze kiedyś miłości.

Moje serce zamknięte nikomu go nie otworzę,
Zamrożę, zamuruję, stanie się fortecą,
Nie do zdobycia mimo że pragnie miłości.

Ludzie są jak zwierzęta poddają się instynktowi,
Kto padł ofiarą instynktu ten traci nadzieję,
Zbłądzenie tragiczne przy tym to fraszka.

Kłamstwami mnie karmisz nieczysta suko,
Mimo że mnie kochasz ja ciebie już nie,
Stałaś się dla mnie kimś odległym, obcym.

To przez ciebie taka się stałam,
Uśmiechnięta a we wnętrzu smutek,
Tak jakbym ciągle była pijana.

Gdybyś chociaż chwilę poczekała,
Gdybym ja coś wtedy powiedziałam,
Wtedy może mój uśmiech był by szczery.



Postanowiłam że będę wstawiać posty co miesiąc :)