niedziela, 10 listopada 2013

Prolog

 Szłam pustym korytarzem. Słyszałam tylko tupot moich obcasów. Jedyne oświetlenie to moja latarka. Czego szukam, to pytanie cały czas krążyło mi po głowie. Troje drzwi dalej usłyszałam cichy jęk. Czy to ona? Dotknęłam klamki, przeszedł mnie dreszcz. Nacisnęłam i weszłam do pokoju, w którym na ziemi leżała złotowłosa dziewczynka, a obok niej klęczał  białowłosy chłopak. Chciałam krzyczeć, ale z moich ust nie wydobył się żaden dźwięk. Nie mogłam nic zrobić. W myślach krążyła mi tylko jedna myśl "muszę ją uratować, ale nie mogę go dotknąć". Dziewczyna zaczęła się trząść! To znaczy że jeszcze jej nie dotknął. Wystarczy teraz odwrócić czymś jego uwagę, podejść i zabrać ją stamtąd. Zdjęłam swojego buta i z całych rzuciłam nim w drugi kąt pokoju. Chłopak odwrócił twarz w stronę buta i powoli zaczął iść w tamtą stronę. Szybko podbiegłam do dziewczynki, to była Zuza. Czemu ona tu jest?! Czemu o tej porze?! Przecież wie, że teraz jest tu niebezpiecznie! Nagle poczułam cieple dłonie na mojej talii. To był on, przyciągną mnie do siebie i odwrócił mnie jednym prostym ruchem, tak, że widziałam jego twarz. Była biała jak śnieg a oczy miał błyszczące jak u kota. Chwycił mnie mocno za ramiona, zaczęłam się szamotać, ale było już za późno. Złożył na moich ustach długi i gorący pocałunek. Czułam bicie jego serca, słyszałam wszystkie jego myśli. Jedna była bardzo wyrazista "nie skrzywdzę cię, nie jestem taki jak reszta". Przeszedł mnie ostry ból w klace piersiowej. Moje myśli zaczęły znikać, zostały tylko jego, myśli ale one też stawały się coraz cichsze, coraz dalsze. Zemdlałam!!!

"Nie skrzywdzę cię, nie jestem taki jak reszta"...

Jeśli chcecie żebym pisała tu książkę to napiszcie w komentarzach.

1 komentarz: